Dzisiaj Międzynarodowy Dzień Tolerancji, w którym powinniśmy odpowiedzieć sobie na pytanie, jak jest z tolerancją nie tylko na świecie, ale także w naszym najbliższym otoczeniu.

NASZA POLSKA

W ciągu ostatnich kilku tygodni wielokrotnie słyszymy o takich nazwiskach jak Biedroń czy Grodzka. Każdy ich zna. Znani są od niedawna, ale nie ma już raczej osoby, która by o nich nie słyszała. Zdawałoby się więc, że są powszechnie akceptowani. Niestety, właśnie jako obiekty żartów i kpin według niektórych sprawują się najlepiej. Słynny „cios poniżej pasa” został infantylnie odebrany przez większość osób w Sejmie, na czele z Tuskiem i Kaczyńskim. O posłance Annie Grodzkiej także często słyszymy niewybredne komentarze. Jak zatem musi być w małych lokalnych społecznościach, skoro na arenie krajowej niektórzy ludzie zachowują się niczym lwy czekające na potknięcie zebry.

TYLKO TAKA DROBNOSTKA…

Damian to przyjacielski typ. Zawsze otoczony kolegami, zabawny, zdaje się być królem w swoim otoczeniu. Jednakże właśnie tutaj tkwi haczyk – tylko w swoim otoczeniu. Wie, że na dalszą metę nikt nie dostrzega jego zalet. Każdy widzi go tylko przez pryzmat „małego chłopca”. A nim Damian już dawno nie jest. Ma 17 lat, uczy się w Technikum Żywienia i Gospodarstwa Domowego, a czasy dzieciństwa dawno ma za sobą. – Będąc z klasą w restauracji, w której mieliśmy nauczyć się zarządzać kuchnią, pewna kelnerka powiedziała, że nie chcieli nikogo z podstawówki. Klasa się nie śmiała, ale też nikt się za mną nie wstawił. Nie rozumiem, dlaczego ocenia się mnie tylko po tym, że jestem niski. Mam wiele innych zalet. Także niektórzy ze starszych roczników czepiają się mnie tylko dlatego, że nie jestem zbyt wysoki. A 1,58 m to przecież jeszcze nie jest tak niewiele! – denerwuje się Damian.

BRZYDULE MAJĄ GORZEJ

Marta nigdy nie należała do elity. Dla znajomych nie odgrywała większej roli. Tak jest nadal. Ludzie z nią rozmawiają, ale nikt nie chce się z nią umówić do baru czy na imprezę. Marta ma pewne usprawiedliwienie dla zaistniałej sytuacji: – Zawsze byłam obiektem żartów. Madonną to ja nie jestem. Wychudzona, z dużymi zębami, bez stylu. Ale to właśnie cała ja! Nie potrafię zmienić się na lepsze od 28 lat. Staram się, ale tylko piękne lalki mają w obecnym świecie coś do powiedzenia. Być może Marta jest w rzeczywistości zbyt zamknięta w sobie, bo w dzieciństwie ktoś wmówił jej, iż tylko piękno się liczy. Z drugiej strony, w jej bogatym otoczeniu prawników, wygląd faktycznie ma duże, może zasadnicze znaczenie.

CO DALEJ?

W tym dniu, który powinniśmy uczcić tolerancją zastanówmy się głębiej, w jaki sposób możemy zmienić obecną sytuację w Polsce. Większość tego typu problemów rodzimy my sami, często nawet w swoim zachowaniu tego nie zauważając. Nie przyznajemy się do własnych poglądów, papugujemy cudze, obśmiewamy tych, z których „wszyscy” się śmieją. Wiadomo, brak odwagi, by powiedzieć „Z czego się śmiejecie? Nie ma powodu.”

Inne tematyczne dobre artykuły

  • Brak podobnych artykułów