Z założenia miało być prosto – po wejściu do Unii Europejskiej mieliśmy masowo wzmocnić gospodarkę kraju, zwiększyć ilość miejsc pracy, postawić na przemysł a nie na rolnictwo. Po kilku latach bytności w Unii praktycznie żadne z tych założeń nie zostało zrealizowanych.

Wiadome jest, że fundusze unijne, z których mieliśmy dostawać wielkie pieniądze, zwyczajnie się nie sprawdzają. Ludzie albo nie wiedzą, że one w ogóle istnieją, albo ścieżka biurokracji jest zbyt zagmatwana, aby ktoś poważył się nią podążać. W rezultacie z wielkich planów inwestycyjnych, realizowanych przez fundusze unijne, zapisanych w unijnych planach, udało się zrealizować nieco ponad trzydzieści procent. Pozostałe plany albo odłożono na później lub zupełnie z nich zrezygnowano, co w dużym stopniu nadwyrężyło gospodarcze zapędy polskich inwestorów. Oczywiście – fundusze unijne nie są jedynym źródłem finansowania budowy np. dróg, lotnisk czy modernizacji już istniejącej infrastruktury. Ale zdecydowanie są jednym z najbardziej dochodowych źródeł, z których nader często korzystają nie tylko sam rząd, ale też samorządy terytorialne.

Te ostatnie szczególnie doceniają finansowe możliwości, które otwierają przed nimi fundusze unijne. Rozwój i budowa dróg gminnych i powiatowych, nowe szkoły, boiska, obiekty sportowe, inwestycje budowlane: przemysłowe i mieszkaniowe – to tylko bardzo mały procent tego, co buduje się za unijne pieniądze. Plany na kolejne lata nie są zaś gorsze i zakładają w większości kolejne modernizacje i kolejne budowy.

Inne tematyczne dobre artykuły